Opinie klientów przestały być wyłącznie sprawą marketingu. Od stycznia 2023 roku to, w jaki sposób firma zbiera i pokazuje opinie, regulują przepisy, a Prezes UOKiK ma narzędzia, żeby ukarać praktyki, które jeszcze kilka lat temu uchodziły w wielu branżach za normę.
Skąd się wzięły nowe obowiązki
Polska wdrożyła unijną dyrektywę Omnibus 1 stycznia 2023 roku. Zmiany trafiły przede wszystkim do ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz do ustawy o prawach konsumenta. Ich sens jest prosty: skoro klienci podejmują decyzje zakupowe na podstawie opinii, to opinie muszą pochodzić od prawdziwych klientów, a firma musi jasno powiedzieć, czy i jak to sprawdza.
Przepisy nie nakazują publikowania opinii. Jeśli jednak firma je pokazuje, wchodzi w zestaw obowiązków informacyjnych i musi być gotowa wyjaśnić, skąd te opinie pochodzą i co się z nimi dzieje przed publikacją.
Cztery praktyki, których prawo zabrania
Lista zachowań uznanych za nieuczciwe jest konkretna i, co istotne, łatwa do sprawdzenia przez kogoś z zewnątrz.
- Publikowanie wyłącznie pozytywnych opinii i usuwanie negatywnych. Filtrowanie ocen tak, żeby na stronie zostały same gwiazdki, jest wprowadzaniem klienta w błąd.
- Opinie sponsorowane bez oznaczenia. Jeśli za opinię zapłacono albo powstała w ramach współpracy handlowej, trzeba to ujawnić.
- Rabat, gratis lub zwrot pieniędzy w zamian za pozytywną opinię albo za usunięcie negatywnej.
- Podsuwanie klientom gotowych wzorów opinii do przepisania lub zatwierdzenia.
Konsekwencje nie są teoretyczne. Już w grudniu 2022 roku Prezes UOKiK ukarał dwie firmy handlujące opiniami: Opinie.pro zapłaciła 40 tys. zł, a SN Marketing 30 tys. zł. Górny pułap jest jednak znacznie wyższy, bo ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów pozwala nałożyć na przedsiębiorcę karę do 10 procent rocznego obrotu, a wobec osób zarządzających karę do 2 mln zł.
Co musisz napisać na stronie
Jeżeli publikujesz opinie, klient powinien znaleźć u Ciebie odpowiedzi na cztery pytania. Najlepiej zebrać je w jednym miejscu: w regulaminie, na osobnej podstronie albo w krótkiej notce pod listą opinii.
- Czy opinie są weryfikowane i w jaki sposób, czyli czy opinię może wystawić każdy, czy tylko osoba po zakupie.
- Czy publikowane są wszystkie opinie, także krytyczne, czy tylko wybrane.
- Skąd opinie pochodzą, czyli czy zbierasz je sam, czy pobierasz z zewnętrznego serwisu.
- Jak liczona jest średnia ocena i czy wśród opinii są treści sponsorowane.
Samo zdanie „opinie pochodzą od naszych klientów” nie wystarczy. Przepis mówi o podjęciu rozsądnych i proporcjonalnych kroków, żeby to sprawdzić, czyli o konkretnej procedurze, a nie o deklaracji.
Jak prosić o opinie, żeby nie naruszyć zasad Google
Google ma własną politykę, niezależną od polskich przepisów, i jest w niej jednoznaczne: oferowanie klientom zachęt, takich jak darmowe lub tańsze produkty i usługi, w zamian za wystawienie opinii, jej zmianę albo usunięcie negatywnej oceny, jest traktowane jako fałszywa aktywność i jest surowo zabronione. Konsekwencją bywa usunięcie opinii, a w skrajnych przypadkach ograniczenia na profilu firmy.
Metody, które Google wprost zaleca, są mniej efektowne, ale bezpieczne:
- Poproś wprost, podając klientowi gotowy link albo kod QR prowadzący do formularza opinii.
- Odpowiadaj na opinie, które już masz. To pokazuje, że je czytasz i traktujesz poważnie.
- Przyjmuj także oceny krytyczne. Profil złożony wyłącznie z piątek wygląda podejrzanie zarówno dla algorytmu, jak i dla człowieka.
Najlepszy moment na prośbę to chwila, w której klient jest zadowolony z zakończonej usługi, a nie tydzień później, kiedy emocje opadły i wiadomość ginie w skrzynce.
Co zrobić z negatywną opinią
Odruch, żeby ją usunąć, jest zrozumiały, ale kosztowny: usuwanie krytyki jest dokładnie tą praktyką, którą przepisy uznają za nieuczciwą. Zamiast tego warto odpowiedzieć, rzeczowo, bez emocji i bez ujawniania danych klienta.
Dobra odpowiedź robi trzy rzeczy: przyznaje, co poszło nie tak, mówi, co zostało z tym zrobione, i proponuje kontakt poza publiczną dyskusją. Czyta ją zresztą nie autor opinii, tylko kilkudziesięciu kolejnych klientów, którzy trafią na Twój profil.
Opinię można zgłosić do usunięcia, jeśli łamie zasady serwisu: zawiera wulgaryzmy, dane osobowe, treści niezwiązane z usługą albo pochodzi od osoby, która nigdy nie była klientem. To zupełnie inna sytuacja niż usuwanie opinii tylko dlatego, że jest niepochlebna.
Checklista przed wdrożeniem
- Sprawdź, czy na stronie jest informacja o weryfikacji opinii. Jeśli jej nie ma, dopisz ją.
- Opisz swoją procedurę jednym akapitem: kto może wystawić opinię i co się z nią dzieje przed publikacją.
- Usuń z komunikacji wszystkie zachęty w rodzaju „zostaw opinię, dostaniesz rabat”.
- Przejrzyj opinie, które masz. Jeśli kiedykolwiek usuwałeś negatywne, wróć do publikowania wszystkich.
- Ustal, kto w firmie odpowiada za odpowiadanie na opinie i w jakim czasie.
Podsumowanie
Zbieranie opinii zgodnie z prawem nie wymaga prawnika ani dużego budżetu. Wymaga jednej decyzji: publikujemy wszystko, mówimy otwarcie, jak to działa, i nie kupujemy ocen. Paradoks polega na tym, że profil z kilkoma krytycznymi opiniami i dobrymi odpowiedziami buduje dziś większe zaufanie niż zestaw samych piątek, w który mało kto wierzy.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda profil firmy z opisaną procedurą zbierania opinii i wynikiem niezależnego badania, zajrzyj do naszego katalogu firm.
Komentarze